To było 16 lipca. Zaczęłam od filcowania na sucho.
A oto rezultaty:
Kotek został już adoptowany :) Jest szczęśliwy w nowym domku, codziennie przytulany przez małe rączki 5 letniego chłopczyka - pomaga w zasypianiu (trochę się zmechacił ale jemu to nie przeszkadza :P).
Kurs organizowany przez www.krainafilcu.pl - polecam dla osób, które nigdy nie miały igły w ręce :)
Następnie wykułam małe figurki zajączka i świnki morskiej. Miały po około 3 cm długość. Zdjęcia będą później.
Tego samego dnia, a raczej tej samej nocy powstała Ela, która również została już adoptowana.
Przedstawiam Elę:
Filcowanie bardzo wciąga.
Dlatego powstał Kucyk Eryk. Eryk zostanie ze mną, gdyż nóżki trochę się za lekko trzymają i nie nadaje się do adopcji :P
Ponieważ czułam niedosyt złapałam igłę i tak powstał Stworek, który ma trochę przypominać malutkiego dinozaura :)
Ostatnim moim dziełem, z którego jestem dość zadowolona, jest Misia Małgosia. Moja imienniczka. Siedziałam nad nią prawie 2 dni, ale było warto. Małgosia gapi się teraz na mnie swoimi oczkami z koralików i rozczula tym mądrym spojrzeniem.
Proces tworzenia:
Gotowa Małgosia:
Taka jestem duża:
Małgosia wyszła na spacer:
Małgosia i Stworek:
Teraz próbuję wydziubać foczkę. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)
A nowa notka to gdzie?
OdpowiedzUsuńDodaję do listy blogów u siebie!